Mozart w conversach, czyli nowa premiera Teatru Lalek

2014-11-12  14:36

"Czarodziejski flet" to trzecia w tym sezonie premiera Wrocławskiego Teatru Lalek. W adaptacji słynnej opery, przez świat muzyki, najmłodszych widzów prowadzić będzie sam Wolfgang Amadeusz Mozart, przed którym swoich tajemnic nie kryją żadne instrumenty: dzwonki, trójkąty, kontrabas, perkusja, a nawet... butelki z wodą. 

"Czarodziejski flet" reż. Marek Zákostelecký /fot. K. Krukowski

Najnowsza premiera Wrocławskiego Teatru Lalek to muzyczny spektakl dla dzieci stworzony na podstawie jednej z najsłynniejszych europejskich oper. Wiele jednak różni wrocławską adaptację od oryginalnej opery - spektakl Zákosteleckiego to zabawna i lekka wariacja na temat dobrze znanej melomanom historii, w której główny nacisk położony zostaje na muzykę. Na scenie pojawiają się bowiem różne instrumenty, ale to najważniejszy z nich, flet, przeniesie widzów do innego świata, opowiadając im baśniową historię księcia Tamina. 

Tamin zakochuje się w córce Królowej Nocy Paminie i chce uratować ją z rąk okrutnego Sarastra. W podróży towarzyszy mu ptasznik Papageno, poszukujący swojej ukochanej Papageny. Taminowi pomocą służą także trzy damy, pomocnice królowej. Narratorem opowieści jest Wolfgang Amadeusz Mozart, który śledzi wydarzenia i nadaje im ton ze swojego mieszkania. Albowiem wrocławski "Czarodziejski flet" to swego rodzaju teatr w teatrze, inscenizacja odgrywająca się na dwóch płaszczyznach: w bajkowym świecie Tamina i w mieszkaniu Mozarta, który obserwuje rozgrywające się wydarzenia przez okno w swoim pokoju. Jak skończy się ta historia? Przekonacie się już w najbliższą sobotę. 

Jak mówi Marek Zákostelecký, reżyser i autor scenariusza: 

- Przede wszystkim chcieliśmy jak najlepiej przełożyć operę, zarówno pod względem fabularnym, jak i muzycznym, na bajkę dla dzieci. Nie robimy opery. Opowiadamy o świecie opery, o tym, jak ona powstaje, ale nie gramy opery klasycznej.  Inspiracją dla nas była muzyka.

A Vratislaw Šrámek, autor opracowania muzycznego dodaje: 

Muzyka Mozarta jest jak zabawa dziecka – trochę w niej radości, trochę smutku, są pytania i odpowiedzi. Nie ma w niej efekciarstwa, nie ma zbędnych ozdobników. 

Na pytanie ile w takim razie jest opery w tej operze, jej twórcy odpowiadają: "Tyle ile potrzeba" - by po chwili dodać: "Jest jej raczej więcej niż mniej". Nie da się ukryć, że wrocławski "Czarodziejski flet" jest spektaklem jedynym w swoim rodzaju. 

 
Roksana Obuchowska 
Redakcja DOKiS.pl